Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych przeprowadziły nad ranem ataki powietrzne na infrastrukturę wojskową w Wenezueli. Operacja została przeprowadzona na polecenie prezydenta USA Donalda Trumpa. W jej wyniku zatrzymany został prezydent Wenezueli Nicolas Maduro wraz z żoną. Oboje mieli zostać wywiezieni z kraju. Według władz są ofiary śmiertelne, jednak ich dokładna liczba nie została dotąd podana.
Mieszkańcy stolicy kraju, Caracas, zostali obudzeni przez eksplozje krótko przed godziną 2:00 czasu lokalnego (około 6:00 czasu islandzkiego). Nad miastem krążyły samoloty wojskowe, a dym unosił się nad obiektami wojskowymi, w tym bazami lotniczymi w Tiega Fierta oraz La Carlota.
Prezydent Donald Trump potwierdził w godzinach porannych, że Nicolas Maduro oraz jego małżonka zostali zatrzymani i przewiezieni poza granice Wenezueli. Sam Maduro jeszcze wcześniej, w wydanym oświadczeniu, określił atak jako „skrajnie poważną operację militarną”.
Republikański senator USA Mike Lee poinformował, powołując się na sekretarza stanu Marco Rubio, że Maduro ma zostać postawiony przed sądem w Stanach Zjednoczonych. Jak napisał Lee w serwisie X, działania wojskowe miały na celu ochronę osób realizujących nakaz zatrzymania. Senator ocenił również, że operacja była „prawdopodobnie” zgodna z uprawnieniami prezydenta wynikającymi z artykułu 2. konstytucji USA, pozwalającymi na ochronę amerykańskiego personelu przed atakiem lub jego bezpośrednim zagrożeniem.
– „To była znakomita operacja” – powiedział Donald Trump w rozmowie z „New York Times”.
Stany Zjednoczone w ostatnich miesiącach przeprowadziły także ataki na 35 wenezuelskich jednostek pływających, które – według amerykańskich władz – miały uczestniczyć w przemycie narkotyków do USA. Szacuje się, że w tych działaniach zginęło około stu osób.


