51-letni obywatel Islandii, który wstąpił do armii ukraińskiej, zginął na linii frontu. Informację o jego śmierci potwierdził jego brat. Mężczyzna przebywał na Ukrainie od niespełna miesiąca.
Zmarły, Kjartan Sævar Óttarsson, mieszkał na stałe w Szwecji. Na początku listopada poinformował w mediach społecznościowych o swojej decyzji wyjazdu na Ukrainę w celu dołączenia do sił zbrojnych tego kraju. Zwracał się wówczas o wsparcie finansowe na zakup wyposażenia medycznego i wojskowego.
W jednym z opublikowanych wpisów pisał, że wolność i sprawiedliwość nie są dane raz na zawsze i wymagają obrony. Podkreślał również, że skoro oczekiwałby pomocy międzynarodowej dla Islandii i Szwecji w razie niesprawiedliwego ataku, czuje moralny obowiązek okazać taką samą solidarność innym krajom, w tym Ukrainie.
7 grudnia Kjartan wyleciał z lotniska w Göteborgu do Krakowa, skąd autobusem udał się do Lwowa w zachodniej części Ukrainy. Od tego momentu nie ma jasnych informacji, gdzie dokładnie przebywał ani jaką pełnił funkcję. Przypuszcza się jednak, że kilka dni później został skierowany na front, choć miejsce i okoliczności jego służby nie są znane.
Brat zmarłego, Hörður Harðarson, poinformował w mediach społecznościowych, że 20 grudnia otrzymał od Kjartana wiadomość, iż przez najbliższe dwa tygodnie nie będzie z nim kontaktu. W piątek rodzina została poinformowana przez osobę, która twierdziła, że walczyła u boku Kjartana, o jego śmierci. Później tego samego dnia brat potwierdził, że otrzymał oficjalne potwierdzenie zgonu.
Sprawą zajmuje się islandzka służba konsularna przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych, która – ze względu na obowiązujące przepisy – nie udziela szczegółowych informacji dotyczących indywidualnych przypadków.
Źródło: visir.is


