W dzielnicy Laugardalur w Reykjavíku narasta frustracja po trzech wypadkach, do których doszło tej jesieni na skrzyżowaniu Kirkjuteigs i Reykjavegur. We wrześniu samochód potrącił tam dziecko jadące na rowerze, a w październiku kolejne dwa – jedno również na rowerze. Przez skrzyżowanie przechodzą uczniowie pobliskiej szkoły Laugarnesskóli, idąc na zajęcia, do basenu lub do domu.
Mieszkańcy mają dość oczekiwania na reakcję miasta
Elías Blöndal Guðjónsson, mieszkaniec okolicy, mówi, że już od początku 2023 roku prowadził intensywną korespondencję z władzami Reykjavíku, wskazując na zagrożenia w rejonie szkoły. Dopiero ostatnie wypadki ponownie otworzyły temat, jednak – jak twierdzi – miasto zdecydowało, że nie podejmie działań.
Elías podkreśla, że skoro władze nie zamierzają poprawić bezpieczeństwa dzieci, mieszkańcy zrobią to sami. Postanowiono więc ustawić na skrzyżowaniu własne, symboliczne światła drogowe. Nie chodzi jedynie o rozwiązanie problemu, ale o wyraźny sygnał, że poprawa bezpieczeństwa jest możliwa – i potrzebna natychmiast.
Słabe oświetlenie, większy ruch i niebezpieczna organizacja skrzyżowania
Według mieszkańców obecne rozwiązanie drogowe jest nieprzyjazne pieszym – dzieci muszą przekraczać dwie ulice zamiast jednej, oświetlenie jest słabe, a ruch znacząco wzrósł wraz z rozbudową okolicznego Kirkjusandur.
Elías mówi, że pierwotną prośbą mieszkańców nie musiały być od razu światła. Najważniejsze było poprawienie bezpieczeństwa – niezależnie od formy.
„Jeśli miasto zdejmie światła, niech tak będzie”
Mieszkańcy zdają sobie sprawę, że samodzielne ustawienie sygnalizacji może zostać uznane za działanie niezgodne z przepisami, a władze mogą je szybko usunąć.
Elías podkreśla jednak, że cała inicjatywa ma charakter symboliczny – pokazuje, że rozwiązanie problemu wymaga niewielkich nakładów, a miasto nie powinno zasłaniać się argumentem o braku środków.
Krytyka priorytetów miasta
W rozmowie na antenie Bylgjan Elías powiedział, że trudno mu pogodzić się z tłumaczeniem o ograniczonym budżecie, gdy równocześnie pojawiają się pomysły budowy nowych atrakcji – jak planowana basenowa strefa dla maskonurów i fok w Húsdýragarðurinn.
Według niego decyzje finansowe władz miasta świadczą o braku kontaktu z codziennymi problemami mieszkańców.
Rodzice boją się puszczać dzieci pieszo do szkoły
Po serii wypadków atmosfera w okolicy jest ciężka. Elías mówi, że wielu rodziców nie pozwala dzieciom samodzielnie chodzić do szkoły, bo nie ufają bezpieczeństwu na skrzyżowaniu.
Podkreśla, że mimo dwóch lat starań i licznej korespondencji, odpowiedź władz miasta była minimalna, a po wypadkach nikt z przedstawicieli Reykjavíku się z nim nie skontaktował.
„Nikt nie domaga się nowych basenów dla fok ani dużych inwestycji kulturalnych. Ludzie chcą po prostu, aby podstawowa infrastruktura – oświetlenie, przejścia, bezpieczeństwo pieszych – działała jak należy.”
Źródło: visir.is


